Krawat  z nierozsupłanym węzłem wygodnie płaszczył się 
na krześle…
On siedział w ulubionej przez niego porze dnia -nocy,
przed kwadratowym ekranem jego starego kineskopowego monitora.
Klikał parę słów mających pójść w eter..
Ostatnimi czasy zauważył, że internet stał się dla niego mały..
Bardzo mały.
Z ogromnej nieprzebranej krynicy informacji,
zamienił się w małą enklawę nadziei …
Nadziei, że nawiąże kontakt.

Ale kontaktu nie nawiązał i jak przeczuwał długo nie nawiąże.

Wszelkie rady które był zasłyszał od znajomych analizował,
po czym dochodził do wniosku, że nie pasują one do Niego.

Bo z natury nie potrafił być obojętny na płeć przeciwną, 
nie potrafił ignorować , negować, olewać, mieć w „głębokim poważaniu”.

Był sobą.
Wiedział, że to jego największa wada i (w co wierzył coraz mniej ) zaleta.

Czuł się zrezygnowany, znane było dla niego to uczucie.
Dobrze znane.

Tego dnia w wyniku zbyt gwałtownego ruchu doznał małego,
(choć zależy jak na to patrzeć) uszczerbku na zdrowiu.

A dokładniej rzecz biorąc było to cięcie długie na 3 cm , 
zaś rana rozszerzyła się na ok 2cm..
Wcześniej napięta skóra się poluźniła ujawniając 
skrywaną przez nią tkankę tłuszczową i ludzkie mięso.

Zawsze zastanawiało go jak wygląda ów mitologizowany tłuszcz.
Tego dnia zobaczył.

Nie przejął się tym zbytnio, jak zawsze podszedł do sprawy humorystycznie…
Można wręcz rzec, iż miał niezły ubaw.
Z zaciekawieniem przyglądał się, jak chirurg łatał te oczko w pończosze jego skóry.

Przez myśl przemknęło mu, by nauczyć się szyć i kupić najcieńszą żyłkę 
wędkarską.

Tak czy owak stukając późną porą w klawisze miał już na 
ręce bandaż i pod nim 5 szwów.

O L4 nawet nie myślał.

Nie On, nie człowiek który musi być cały czas na obrotach.

Niebieskawa poświata bijąca z jego błękitnej koszuli oświetlanej
światłem z monitora leniwie przeglądała się w wypolerowanych
od częstego pisania przyciskach klawiatury.

Nie pisał już tak często jak niegdyś, aczkolwiek myślał , że
bardziej treściwie.

Ostatnimi czasy przyłapał się na sprawdzaniu, czy nie pojawił 
się jakiś odzew na jego notatki, ale cyferki „zero” pod postami
skutecznie studziły jego entuzjazm.

Entuzjazm , którego swoją drogą coraz bardziej Mu brakowało…