Pewnego słonecznego dnia uświadomiłem sobie…

że całego naszego życia powieść kończy sie w grobie.

Że miast wiecznie cieszyć się naszego życia zdobyczami,

kończymy pod warstwą ziemi, będący tylko wspomnieniami.

Życie toczy się dalej, pomimo braku istnienia naszego …

I tylko z żadka ktoś pomysli: „brak mi cię kolego”.

Ciało nasze głęboko na szarym cmentarzu pogrzebane…

Czeka na zmartwychwstanie od dawien dawna zapowiadane.

Jesteśmy na wskroś martwi. Martwi cieleśnie.

Lecz żyjemy myślami, bytując boleśnie.

Dostrzec nie sposób sensu życia naszego..

Czyniono nam i my uczyniliśmy wiele złego…

Z perspektywy patrząc, człowieka pochowanego,

można też zauważyć wiele w byciu żywym dobrego.

Lecz wszystko się do jednego wniosku by skłaniało:

na zrobienie wszystkiego, co nam zrobić się chciało,

na dokonanie wszystkiego , co dokonać się miało,
 czasu nam dano na to z całą pewnością zbyt mało.

Życie przebiega zbyt szybko na odgrywanie pozorów.

Choć trzeba przyznać , że mają one wiele walorów.

Jednakże tracimy na te gierki zbyt wiele naszego cennego zapału…

A tymczasem życie może nagle zakończyć się za pomocą zawału…

A gdy już zrozumiemy naszego minionego bytu popełnione błędy,

na wszelakie poprawki zdarzeń i próby poprawienia się wszędy,

będzie za późno, nie będzie już drugiej szansy dla naszej sprawy.

Bo umrzeć nie znaczy zniknąć , lecz przemienić się na kształt zjawy…

Błądzić po bezkresach świata niedostępnego rozmyślając,

myśląc i zastanawiając, co utraciło się umierając.

Więc póki jeszcze żyjemy na materialnym , żywym swiecie,

starajmy się być jakimi byśmy być chcieli, wiecie, rozumiecie.

Nie udawajmy nikogo innego kogo grać jest nam niewygodnie.

Bo gra, jak to gra. Zakończyć się może niezbyt pogodnie.

Żyjmy więc uczuciami, niechaj one nam wskazują drogę,

uczucia nas nie zwiodą na manowce , nie one czynią pożogę.

Bądźmy takimi jakimi jesteśmy w naszym wnętrzu, w środku.

Nie starajmy się dorównać innym , niszczmy fałsz w zarodku.
Ludzie martwi nie wrócą pośród nas lecząc swych przeżyć rany,

każdy chciałby coś zrobić jeszcze, lecz jego czas już dokonany.