Powstańmy!

Ludzie z papieru, którzy mamy spłonąć o świcie.

Nim

spłoniemy, zawalczmy i postawmy się na szczycie.

Nie
marnujmy naszej skrywanej siły póki istniejemy jeszcze.
Pokażmy,

jak wielcy być potrafimy, a oprawców przejdą dreszcze.

Dajmy

szansę na poprawę, dajmy nadzieję innym uciśnionym.

Wtedy

Świat stanie się doskonalszy, będzie światem wyśnionym.

Po
długich latach męczarni w istnienia niebycie.

Nadszedł

czas naszego nadejścia w splendorze i elicie.

Wyjdźmy

z cienia, dajmy się ujrzeć wrogom wszetecznym.

Zdobądźmy,

co się dawno należało, już w czasie przedwiecznym.

Dokonajmy
 tego nim w ogniu ostatecznym spłonąć nam przyjdzie.
Bowiem
ognia palącego żywym płomieniem uniknąć nie idzie.

Spłoniemy

przemienieni w lotne dusze naszego jestestwa.

Zamienimy

się w wiele rozproszonych członków królestwa.

Odlecimy

w oddal ciemności, pradawne nicości odmęty.

Niczym
pogruchotane tonące w pełnym morzu okręty.

Nie

powstaniemy codownie, jak feliks z popiołów.

My
nie cudowni, nie należymy do grona aniołów.

Spłoniemy
jak kartki papieru , zapisanego życia historią naszą.

Rozwiejemy
się jak popiół z wiatrem, życie ostatecznie gasząc.

Powstańmy
więc i wryjmy się w potomnych pamięci!

Pamiętając
że wiecznie żyją tylko wszyscy święci.