Radosna wieść obleciała świata progi.
Myrol gdzieś na minie zgubił obie nogi.
Granat f1, ruski obie ręce mu skrócił,
to los szczęście od Niego odwrócił.
Miast biegać po pracy do domu, 
szukał śmiercionośnego złomu..
I trafił na coś, co nie trwało w uśpieniu,
to coś poruszył i poczuł ból w goleniu.
Ten ból narastał, pęczniał , nabrzmiewał,
nie tego się Myrol , kopiąc spodziewał.
Teraz już z lasu nie wyniesie niczego,
zostanie tam , przy dole, odkryciu jego.
Nikt nie będzie o tym jakiś czas wiedział,
bo on nikomu, gdzie idzie nie powiedział.
Komórka zamilknie , na gg się nie pojawi,
bo w tym czasie przyroda jego ciało już trawi.
A jak już znajdą jego resztki, nad okopu krawędzią.
to wtedy będzie już problem z o jego życiu pamięcią.
Nikt nie wspomni , jakie on miał problemy, traumy.
Zapomną o jego samotności, poczuciu hańby.
Tak być może kiedyś się stanie, wydarzy.
Lecz póki co, o miłości się mu marzy.
Lecz marzenia raczej pozostaną niespełnione.
Bo nie znajdzie on sobie kandydatki na żone.
Tak więc z ryzykiem nie ma on strachu igrać.
Nawet, jeśli wie , jak łatwo jest z losem przegrać.

Tak, właśnie tak. 
Miałem tyle marzeń, zostało jedno..
kiedyś śniłem , że znajdę amunicję w lesie, że to , że tamto..
I jak dotąd się wszystko sprawdziło..

A o miłości śnię tylko przykre rzeczy, rozstania, odrzucenia, porzucenia, śmierci…
Raz, jedyny raz pamiętam jak śniło mi się, że byłem szczęśliwy, że siedziałem w fotelu,
a na moich kolanach siedziała Ona, wtulając się we mnie..

Przebudzenie po tym śnie bardzo bolało..
Nie chciałem wstawać, o nie, chciałem przyłożyć głowę do poduszki i wrócić tam.
Do krainy szczęścia, poczuć je, być spełnionym.

Ale czas rządzi się swoimi prawami i musiałem już wstawać.
sen nigdy się nie powtórzył..
W ogóle rzadko , bardzo rzadko śnię, ale to wina zaburzeń snu spowodowanych moim
trybem życia..
W końcu sen , po góra 5-6 godzin to niewiele..
a zdarza się , że i nie śpię czasem wogóle, albo tylko po 1-2 godzin.

Ehh..