Pada deszcz.
Znów po jakimś czasie na dworze plucha i  mocny
wiatr zrywający zeszłoroczne liście z drzew..
Karty co prawda już zaprzepaścił, ale ma jeszcze
drugą talię, mniej zniszczoną.
Siedzi i wsłuchuje się w muzykę..
Dioda komórki miga zalotnie w ciemności.
Lecz nie na pomarańczowo, tak jak wtedy, 
gdy jest jakieś nieodebrane połączenie..
Takimi wieczorami najlepiej jest zaszyć się 
w zaciszu i cieple domowym.
W takie dni dobry humor jest towarem deficytowym, 
a już szczególnie po pewnych przeżyciach.

Tymczasem On znów siedzi i wgapia się w monitor
identyfikując pewne rzeczy.
Dziś i jego od rana dopadła istota męcząca Go od samego początku…
Samotność.

Nie można od niej uciec, nie można się schować..
Budząc się chce mu się płakać, ale już chyba nie potrafi.
Niema kogo przytulić, pocałować, 
pożegnać i obiecać, że wróci wcześniej z pracy.

Tak, ona to Jego jedyna stała towarzyszka,
choć parę razy ją zdradził , znajdując sobie kogoś.

Dzień minął, a wieczór okazał się równie beznadziejny..

Z monitora lśniła biała poświata.
Siedząc tak w półmroku surfował..

Znów założył konto na dwóch ulubionych serwisach randkowych..
Bez nadziei na znalezienie kogoś..

Już raz znalazł, ale zaprzepaścił , to dzięki swoim lękom i przekonaniom.

Samochód kończy swój żywot powoli, 
potrzebuje paru przeszczepów..

Więc jego właściciel spędza takie wieczory stukając coraz szybciej.

I szybciej..

I szybciej…

W klawiaturę…

Muzyka odtwarza Jego uczucia w playerze.
Słowa rozbrzmiewają mu pod czaszką ,
wpisując się w wizję wydarzeń które miały miejsce.

Nie wie, co zrobi dalej, nie wie, czego szukać, czym się zająć.
Czuje on bezsilność i żal do siebie zarazem,
nie tak miało mu wyjść , to co chciał dokonać.

Nie tak…