Środek nocy, samotny mężczyzna siedzi sam w pokoju, za oknem milcząca ciemność.
Ubrany jest w ciemne, niebieskie jeansy i koszulę z długimi rękawami.
W tle rozbrzmiewa muzyka, ta którą możecie przesłuchać poniżej.
Na stoliku leży pistolet, kłębek białej nici,
oraz talia 52 kart i parująca gorąca, ciemna , mocna herbata.
On plecie sznurek z nici , by móc związać owe karty,
z którymi niedługo już nie będzie się w ogóle rozstawał.
Przed chwilą właśnie wyjawił swojej byłej,
prawdziwej miłości życia, to co dręczyło go, odkąd Ją poznał.
Sznurek stopniowo rósł w miarę powtarzanych ruchów jego dłoni.
Rozmowa dobiegała końca, zakończył plecenie sznura, przegryzł nić i związał karty.
Czuł się jak twardy, zimny lód, bez uczuć, tkwiący w miejscu.
Ale gdzieś we wnętrzu ów kamienny posąg pęka, kruszeje.
To odwilż powoduje stopniowe wyrywanie fragmentów jego duszy.
Odrywają się one i odpływają powoli znikając w nurcie.
Pamięć pozostanie, uczucia zostaną wymazane,
to co było przedtem nigdy już nie będzie takie same.
Zmienił się świat, On się zmienił,
pojmowanie otaczającej Go rzeczywistości się zmieniło.
Wraz z każdą godziną widzi więcej, chłodniej ocenia zdarzenia, ludzi.
Jego serce bije coraz wolniej, to tylko papierosy Go rozbudzają,
jednocześnie zabijając powoli.
„Decyzja należy do Ciebie i tylko Ciebie” – te słowa słyszane nieraz,
czy to z czyichś ust, czy z własnych myśli, przerażają.
Bo czasem decyzje są nieodwracalne, a życie jest tylko jedno.
Papieros powoli spala się ulatniając w niebyt i pozostawiając po sobie popiół, który rozwieje wiatr.
On na co dzień niema poważnej miny, zawsze wygląda jak błazen, szaleniec.
Ale gdy jest sam, gdy dzieje się jego prawdziwe życie ,
niema poważniejszego, roztropniejszego,
bardziej chłodno kalkulującego, wyrafinowanego człowieka.
Niema radości na jego twarzy, nie wymawia żadnego słowa,
chociaż na co dzień tryska humorem i gada jakby miał nieskończoną objętość płuc.
Teraz w tym pokoju tylko czasem mignie u niego mały grymas. 
Jakby uśmieszek.
Jest to uwidocznienie momentów w których wydarzenia toczą się zgodnie z tym, co przewidział.
Jego powaga i spokój są gorsze wtedy od furii,
od szału, od choćby płaczu, lub nawet od zwykłego oburzenia.

Bo cóż można zrobić kamieniowi, nie docierają do niego słowa,
nie odpowie , nie zagrzmi, nie zapłacze…