myrol

Zewnętrze osobowości

Wpisy z okresu: 2.2011

Zima znów szalała za oknami, a On znów siedział przed ekranem i wpatrywał się w setki zdjęć i opisów rozglądając się za tą, która go poruszy.
Tak, wcześniej zapowiadał, że nie będzie w stanie szukać,
ale dopadło go  przerażenie, że biernością może zmniejszyć swe szanse..
Spał dziś do 12, wreszcie odpoczął, pomimo,
że czas dobiegał już do godziny 14, nadal nie ruszył się ku samochodowi.
Długi sen dał Mu świeżość umysłu. 
Ale i w ostatniej fazie snu, gdy świadomość powoli budziła się do życia..
Zaczął mieć wizje, wspomnienia pewnych chwil wróciły,
destabilizując Jego spokój..
Nie chciał tego, ale musiał, gdyż niejednokrotne
parodniowe braki w śnie mocno nadwyrężyły już siły witalne .
Cały czas myśli, jedynie w czasie jazdy samochodem tego unika, wtapia się w muzykę ..
A ostatnio jeździ nawet kosztem snu..
Nie jest to ani zdrowe, ani normalne, ale on nie jest też ani zdrowy, ani normalny.
Przy czym należałoby pamiętać, że brak zdrowia w normach who,
jak i wystawanie poza  bardzo niską normę „in plus”
nie jest złem.
Skończył pisać notkę , kliknął na „publikuj”, jednym dotknięciem klawiatury wyłączył kompa i poszedł naprawić pedał sprzęgła w samochodzie, posłuchać huntera i zapalić.

Obraz.

2 komentarzy

Środek nocy, samotny mężczyzna siedzi sam w pokoju, za oknem milcząca ciemność.
Ubrany jest w ciemne, niebieskie jeansy i koszulę z długimi rękawami.
W tle rozbrzmiewa muzyka, ta którą możecie przesłuchać poniżej.
Na stoliku leży pistolet, kłębek białej nici,
oraz talia 52 kart i parująca gorąca, ciemna , mocna herbata.
On plecie sznurek z nici , by móc związać owe karty,
z którymi niedługo już nie będzie się w ogóle rozstawał.
Przed chwilą właśnie wyjawił swojej byłej,
prawdziwej miłości życia, to co dręczyło go, odkąd Ją poznał.
Sznurek stopniowo rósł w miarę powtarzanych ruchów jego dłoni.
Rozmowa dobiegała końca, zakończył plecenie sznura, przegryzł nić i związał karty.
Czuł się jak twardy, zimny lód, bez uczuć, tkwiący w miejscu.
Ale gdzieś we wnętrzu ów kamienny posąg pęka, kruszeje.
To odwilż powoduje stopniowe wyrywanie fragmentów jego duszy.
Odrywają się one i odpływają powoli znikając w nurcie.
Pamięć pozostanie, uczucia zostaną wymazane,
to co było przedtem nigdy już nie będzie takie same.
Zmienił się świat, On się zmienił,
pojmowanie otaczającej Go rzeczywistości się zmieniło.
Wraz z każdą godziną widzi więcej, chłodniej ocenia zdarzenia, ludzi.
Jego serce bije coraz wolniej, to tylko papierosy Go rozbudzają,
jednocześnie zabijając powoli.
„Decyzja należy do Ciebie i tylko Ciebie” – te słowa słyszane nieraz,
czy to z czyichś ust, czy z własnych myśli, przerażają.
Bo czasem decyzje są nieodwracalne, a życie jest tylko jedno.
Papieros powoli spala się ulatniając w niebyt i pozostawiając po sobie popiół, który rozwieje wiatr.
On na co dzień niema poważnej miny, zawsze wygląda jak błazen, szaleniec.
Ale gdy jest sam, gdy dzieje się jego prawdziwe życie ,
niema poważniejszego, roztropniejszego,
bardziej chłodno kalkulującego, wyrafinowanego człowieka.
Niema radości na jego twarzy, nie wymawia żadnego słowa,
chociaż na co dzień tryska humorem i gada jakby miał nieskończoną objętość płuc.
Teraz w tym pokoju tylko czasem mignie u niego mały grymas. 
Jakby uśmieszek.
Jest to uwidocznienie momentów w których wydarzenia toczą się zgodnie z tym, co przewidział.
Jego powaga i spokój są gorsze wtedy od furii,
od szału, od choćby płaczu, lub nawet od zwykłego oburzenia.

Bo cóż można zrobić kamieniowi, nie docierają do niego słowa,
nie odpowie , nie zagrzmi, nie zapłacze…


  • RSS